Płaskorzeźba - Poród w Starożytności
Blog,  Po godzinach,  Zdrowie

Ginekologia – Historia Prawdziwa (1/4)

Choć od zarania dziejów do poczęcia dochodzi w ten sam sposób i niezmiennie tak samo dzieci przychodzą na świat, a początki medycyny toną w mrokach historii, to ginekologia jest dziedziną, która jeszcze 200 lat temu dopiero raczkowała. Owszem, w tamtym czasie wciąż jeszcze w medycynie były obszary spowite mrokiem, niemniej ginekologia nie dość, że znajdowała się w tejże sferze mroku, to dodatkowo zaliczana była do kategorii tabu.

Starożytność

Starożytnym znane były rozmaite narzędzia mające pomagać przyjść dzieciom na świat. Haki, kleszcze a nawet cesarskie cięcie nie są wymysłem współczesnych lekarzy. W XIX wieku rozszyfrowano egipski papirus powstały 1500 lat p. n. e., w którym znajdowały się informacje o narzędziach przydatnych podczas porodu, krzesłach porodowych oraz o tym, jak rozpoznawać czy kobieta jest w początkowej ciąży, a także jak określić pleć dziecka.

Autor papirusu zalecał przygotowanie woreczków z jęczmieniem i pszenicą, na które ciężarna miała sikać rano przez kilka dni. Jeśli zakiełkował jęczmień miała urodzić się dziewczynka, kiełkowanie pszenicy zapowiadało narodziny chłopca.

Po latach przeprowadzono doświadczenie ze zbożowymi woreczkami i rzeczywiście okazało się, iż mocz kobiety mającej urodzić córkę doprowadzał do wcześniejszego kiełkowania jęczmienia, mocz przyszłej matki syna sprawiał, że kiełkowała pszenica.

Starożytni Egipcjanie uważali, że dzieje się tak dlatego, iż w ich ówczesnym (nie arabskim) języku jęczmień był rodzaju żeńskiego, pszenica to rodzaj męski.

W Grecji i Rzymie współczesnym starożytnym filozofom, porody odbierały wyłącznie akuszerki. Mężczyźni medycy, niezwykle rzadko brali udział w takich imprezach, gdyż uważano, że to sprawy kobiet.

Akuszerka przy porodze - Starożytna Grecja

Niemniej w II wieku n. e. grecki lekarz Soronos, stworzył dzieło Gynaikeia, poświęcone kobietom, ich ciału i psychice, a w nim aż cztery rozdziały poświęcił akuszerkom, higienie i pielęgnacji niemowląt i położnicy.

Mimo że w tamtym czasie o chrześcijańskim wstydzie jeszcze niewielu słyszało, to kobieta i jej sprawy wciąż znajdowały się gdzieś na marginesie zainteresowań.

Istotniejszą kwestią byli potomkowie, stąd też pogląd, który utrzymywał się przez kolejne wieki, choć wcale nie był wymysłem chrześcijaństwa, czyli ratowanie dziecka ponad wszystko. Zatem wcale nierzadkim zabiegiem było cesarskie cięcie, wykonywane zazwyczaj w chwili gdy matka już nie żyła lub gdy było wiadomym, ze nic jej nie uratuje, a dziecko może umrzeć wraz z nią.

Nie znaczy to oczywiście, że nie walczono o życie kobiet. Dla niektórych mężów żona była jednak więcej warta niż niewiadomej płci dziecko, stąd też istniały rozmaite urządzenia, które dziś nazwalibyśmy narzędziami tortur, służące do wyciągania dziecka, które nie mogło się urodzić.

W starożytności stosowano haki, za pomocą których wyciągano dziecko siłą. Nie trzeba chyba dodawać, że hak był dla dziecka wyrokiem. Innym sposobem były nożyce, którymi cięto ciało płodu we wnętrzu macicy i wyciągano je w kawałkach. Nierzadko matka i tak nie miała szans na przeżycie takiego porodu.

Profesja akuszerki oraz tabu, jakim było kobiece łono przetrwały tysiące lat.

Agnodike
Agnodike – legendarna postać uznawana za pierwszą położną i kobietę lekarza w starożytnych Atenach. (Wikipedia)

Średniowiecze

Po starożytności nadeszły wieki średnie, które potocznie uważa się epokę ciemnoty i niedorozwoju naukowego. Nie jest to prawdą, gdyż w średniowieczu kwitły nauki, powstawały uniwersytety, dokonywano wielkich odkryć. Poza sferą ginekologii oczywiście. Tu nadal wrota wiedzy były zamknięte na głucho, zabite deskami, a klucz do nich wciąż spoczywał na dnie piekła. Piekła kobiet, które trwało przez kolejne wieki.

W średniowieczu, Kościół teoretycznie zapewniał kobietom wolność, w praktyce natomiast, ich sytuacja była taka sama, jak w starożytności, czyli nadal były własnością mężczyzny.

Łono kobiece natomiast zupełnie zakryto przez męskimi oczami i otoczono jeszcze większym tabu, dorabiając do niego ideologię grzechu pierworodnego sprowadzonego na rodzaj ludzki przez Ewę oraz uzasadniono bóle porodowe karą boską za ów grzech.

Święci mężowie w obawie przed boskim gromem traktowali dolne rejony kobiecego ciała, tak, jak zgodnie z wolą bożą na to zasłużyła. Zatem traktowali je tylko wtedy, gdy trzeba było spłodzić potomka. Chorobami kobiecymi nikt się nie zajmował, a ginekologia istniała jedynie w obszarach położnictwa.

Poród w średniowieczu

Akuszerki rezydowały na dworach i w pałacach, ale też w wiejskich chałupach i leśnych chatynkach. Niewiele wiemy o wiedzy tych kobiet, można jednak przypuszczać, że nie było z tym tak źle, jakby się mogło wydawać. Tym, co kulało wówczas solidnie była higiena porodu i połogu, ale to akurat było bolączką medycyny przez poprzednie i kolejne setki lat. O ile sam poród nie zabijał, to zdarzały się komplikacje w postaci niewłaściwie ułożonego płodu, wad w budowie miednicy, no i oczywiście powikłania poporodowe.

Doświadczone akuszerki, które nie bały się ognia piekielnego dzięki głębszym badaniom potrafiły określić położenie dziecka i umiały maleństwo wyciągnąć za nogi. Udawało się też czasem przekręcić dziecko masażami. To z czym zazwyczaj przez wieki przegrywały nie tylko akuszerki, ale lekarze w ogóle, były brud i zakażenia.

Śmiertelność kobiet i dzieci w czasie porodu i tuż po nim, od starożytności do XX wieku była bardzo wysoka. Zakłada się, że podczas porodów i wyniku powikłań poporodowych umierało 15% kobiet, ale ta statystyka prawie nie dotyka władczyń czy dam zamieszkujących pałace i dwory królewskie.

Tu ciekawostka. Pewnego razu poddano badaniu źródła historyczne opisujące narodziny dzieci na dworze Karolingów. Okazało się, że ani jedna kobieta w badanym roku nie zmarła z powodu powikłań przy porodzie oraz zakażeń poporodowych.

Zakłada się, iż przyczyną takiego stanu rzeczy była większa higiena na dworach. Możne damy mieszkały w regularnie sprzątanych komnatach, nosiły czystą bieliznę. Także ich dieta mocno różniła się od diety ubogich kobiet, które często były niedożywione, osłabione pracą ponad siły.

Już za miesiąc kolejny odcinek w cyklu
Ginekologia – Historia Prawdziwa